KROK PO KROKU NA KONIEC ŚWIATA. NIEZWYKŁE SPOTKANIE Z MICHAŁEM WOROCHEM.
Niemożliwe nie istnieje, a wózki inwalidzkie mogą być po prostu innym rodzajem transportu do spełniania marzeń - oto najważniejsza lekcja,
jaką zapamiętamy z wiosennego spotkania. 24 kwietnia 2026 r. w ramach godziny wychowawczej
mury gnieźnieńskiej Katolickiej Szkoły „Rodzice-Dzieciom” odwiedził Michał Woroch.
Podróżnik, wizjoner i autor książki „Krok po kroku z ziemi ognistej na Alaskę” przyjechał do nas dzięki Gabrysi, uczennicy trzeciej klasy,
która podobnie jak on porusza się na wózku. Pan Michał, chorujący od dawna na genetyczny zanik mięśni, udowodnił,
że diagnoza nie musi zatrzymywać ciekawości poznawczej świata. Pierwszym wielkim testem była dla niego Mongolia,
do której wyruszył w 2008 roku włączywszy się w projekt Szymona Mizery.
Aby przemierzyć dzikie stepy i nakręcić film o tamtejszych nomadach, nasz gość musiał zdobyć się na ogromny wysiłek i nauczyć się jeździć konno.
Kolejny niezwykły rozdział podróżniczej historii napisało samo życie za sprawą Maćka, przyjaciela pana Michała. Maciek był w pełni sprawny,
dopóki nieszczęśliwy upadek na meczu nie doprowadził do wykrycia nowotworu w kręgosłupie.
Operacja uratowała mu życie, ale przecięcie rdzenia sprawiło, że i on zaczął poruszać się na wózku.
Zamiast się poddać, przyjaciele zorganizowali wspólną, trzymiesięczną wyprawę do Maroka.
Aby zapewnić sobie niezależność w trasie, pan Michał wykorzystał swoje wykształcenie montera-elektryka
i przez blisko trzy lata własnoręcznie konstruował specjalnego dżipa.
Samochód stał się podczas wielodniowej podróży domem na kółkach, wyposażonym w automatyczną skrzynię biegów, łazienkę, taras widokowy na dachu
oraz dwie specjalne windy ułatwiające wsiadanie.
Właśnie tym wehikułem podróżnicy ruszyli na podbój obu Ameryk, docierając ostatecznie na sam koniec świata, do argentyńskiego Ushuaia.
Nasz gość z fascynacją opowiadał o wspinaczce autem na wysokość trzech tysięcy metrów między Chile
a Boliwią oraz o spełnionym marzeniu, jakim było dotarcie do peruwiańskiego Iquitos.
To niezwykłe miasto wielkości Poznania otoczone jest dżunglą i można się do niego dostać jedynie samolotem lub statkiem.
Podróżnicy wybrali drogę wodną, co oznaczało przeniesienie ich dżipa na pokład statku za pomocą potężnego dźwigu.
Podczas całego spotkania pan Michał wielokrotnie podkreślał, że bez przyjaciół nigdy nie spełniłby swoich marzeń.
Poruszająca prelekcja wywołała lawinę pytań uczniów o sposoby pozyskiwania funduszy, radzenia sobie z chorobą i kryzysami w trasie,
a całe wydarzenie zwieńczyły długie owacje na stojąco.
Spotkanie z Michałem Worochem uświadomiło nam, że fizyczne ograniczenia nie stoją na przeszkodzie w realizacji najśmielszych marzeń,
jeśli ma się w sobie ogromną determinację. Młodzież na żywym przykładzie zobaczyła też, jak wielką siłę daje prawdziwa przyjaźń
i jak ważna jest empatia oraz wzajemne wsparcie w pokonywaniu trudności.
Ta inspirująca lekcja po prostu udowodniła nam, że nie ma barier, których nie dałoby się pokonać dzięki kreatywności i pomocy drugiego człowieka.
