... CZTERY PORY ROKU ...
Dnia 20 marca 2026 r. w Katolickiej Szkole Podstawowej „Rodzice-Dzieciom” odbyła się niezwykle ciekawa,
godzinna prelekcja dla uczniów klas 4-8. Spotkanie poprowadziła pani Maria Przybylska-Gnybek, nauczyciel współorganizujący proces kształcenie.
Tematem przewodnim były cztery pory roku. Dzięki ogromnej wiedzy wyniesionej ze studiów ogrodniczych,
prelegentka w fascynujący sposób opowiedziała młodzieży o tym, jak zmienia się świat przyrody.
Zwróciła uwagę na to, że w naturze nic nie dzieje się gwałtownie, a nowa pora roku nigdy nie następuje z dnia na dzień,
jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. To piękny, powolny proces, w którym zjawiska atmosferyczne
i zmiany w przyrodzie nieustannie się przenikają i zazębiają, tworząc płynny cykl.
Ważnym elementem spotkania było uwrażliwienie uczniów na ich najbliższe otoczenie.
Pani Maria nawiązała do pięknego starodrzewu, który otacza budynek szkoły, i gorąco apelowała o szacunek dla tych wiekowych roślin.
Ze szczególnym naciskiem pouczała, aby pod żadnym pozorem nie niszczyć i nie zdrapywać kory drzew.
Wyjaśniła, że kora to nie tylko zewnętrzna, martwa powłoka, ale przede wszystkim osłona kluczowego układu transportowego drzewa,
przez który życiodajne soki i pokarm wędrują do góry, od korzeni aż do najdrobniejszych liści na samym szczycie.
Zranienie kory to dla drzewa bolesny cios, który zaburza ten proces. Nauczycielka zachęcała również młodzież,
aby czerpała przyjemność i energię z natury. Przypomniała, że czas spędzony na świeżym powietrzu wspaniale wycisza,
koi nerwy i pozwala odpocząć umysłom zmęczonym codziennymi obowiązkami i ekranami telefonów.
Prawdziwym hitem okazała się część poświęcona owadom, podczas której prelegentka z pasją obalała mity narosłe wokół zapylaczy.
Przekonywała, że absolutnie nie powinniśmy bać się pszczół i trzmieli.
Te bzyczące stworzenia to nasi najwięksi sprzymierzeńcy, którzy są całkowicie pochłonięci pracą,
a nie szukaniem konfliktów z człowiekiem. Pszczoła miodna atakuje tylko w ostateczności,
gdy czuje bezpośrednie zagrożenie – na przykład, gdy zostanie przypadkowo przygnieciona
lub gdy w panice zaczynamy gwałtownie machać rękami. Użądlenie to dla niej akt ostatecznej desperacji,
ponieważ w obronie własnej lub swojego ula poświęca życie, ginąc niedługo po utracie żądła.
Z kolei głośno buczące trzmiele to prawdziwe „latające pluszaki łąk”, które są z natury wyjątkowo łagodne
i niezwykle trudno je sprowokować do ataku. Pani Maria uczyła, że w ich towarzystwie najważniejszy jest spokój.
Zamiast uciekać z krzykiem, wystarczy stanąć nieruchomo i pozwolić im odlecieć, pamiętając,
że bez ich mrówczej pracy nie mielibyśmy owoców, warzyw ani kolorowych kwiatów.
